Mojego piątego w karierze kulinarnej pleśniaka postanowiłam uwiecznić. Piekłam już z nadzieniem jabłkowym (dżem jabłkowy domowej roboty taty) i dżemem porzeczkowym. Dodawałam różne aromaty: migdałowy, rumowy i cytrynowy albo piekłam bez. Metodą prób i błędów, przy pomocy moich domowych smakoszy, podobierałam składniki w taki sposób by był najsmaczniejszy. :) Zapraszam do spróbowania.